Zdrojewski… Bogdan…

grudzień 9, 2007

Z żalem muszę napisać, że się rozczarowałem postawą pana Bogdana Zdrojewskiego. Słuchając go z telewizora czy czytając wywiady z nim odczuwałem małą sympatię dla jego konserwatywnych, podobno, poglądów. Pan ten został mianowany ministrem kultury w rządzie PO. Plotki głoszą, że to dlatego, że ma kiepskie plecy, ale nic pewnego nie wiem.

Teraz gwóźdź programu:
Artyści na budowy!

Proszę Państwa, to jest konserwatywne skrzydło Platformy. Już nawet nie chce mi się pisać jakie wałki mogą być kręcone przy okazjach takich jak ta. Po prostu szkoda słów.


Obronić się przed sobą samym

grudzień 9, 2007

Ten tekst miał być umieszczony już dawno, ale jakoś to tak zeszło. ;)

******* 

Znowu zmuszony jestem powtarzać za Stefanem Kisielewskim, że socjalizm to ustrój, który bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju. Gwałtowne wzrosty cen żywności, zwłaszcza żółtego sera nad którym ubolewam, spowodowały, że zainteresowali się nimi europejscy parlamentarzyści.

Ten artykuł opisuje sprawę.

Fragmenty:

  • Europarlament wezwał więc władze Unii Europejskiej do zawieszenia obowiązku odłogowania gruntów uprawnych w UE w latach 2008/09.
  • Europarlament wzywa też Komisję Europejską do rozważenia zmian we wspólnej polityce rolnej UE. Chodzi o zapobieganie niedoborom żywności (na przykład poluzowanie kwot mlecznych).
  • To jednak nie wszystko. Parlament Europejski wzywa w swojej rezolucji Komisję Europejską do zbadania rozbieżności między cenami producentów a cenami największych detalistów, sugerując, że mogą oni nadużywać swojej pozycji i zawyżać ceny, co bije nie tylko w zaciskających pasa producentów, lecz także w konsumentów.
  • Co z tego wynika? Czy aby nie to, że władze Wspólnoty Europejskiej wymusiły na producentach przepisy powodujące niedobory żywności na rynku? Czy wobec tego głodujące dzieci to częściowo zasługa europejskich komisarzy? Oczywiście nie, bo Europa to “samo dobro”.

    Wyobraźmy sobie, że w ramach uprzemysłowienia jakiegoś regionu zbudowano na węzłowej stacji kolejowej wielki dworzec, którego funkcjonowanie postanowiono oprzeć na zasadach nowoczesnej organizacji. Za jedno z wymagań organizacyjnych obrano równomierność obciążenia kas dworcowych. W tym celu u wejścia na halę dworcową zbudowano przybudówkę, a w niej umieszczono urzędnika, który każdemu wchodzącemu pasażerowi wręczał kartkę z numerem najmniej obciążonej kasy, do której pasażer powinien się udać. Aby jednak rozdzielczy urzędnik wiedział, która kasa jest w danej chwili najmniej obciążona, umieszczono na hali dworcowej innego urzędnika, obserwującego kolejki pasażerów przed poszczególnymi kasami i przekazującego o tym informacje koledze z przybudówki. Ponieważ dworzec funkcjonował przez całą dobę, więc potrzeba było sześciu urzędników pracujących na trzy zmiany oraz siódmego do zastępowania ich w czasie urlopów, zwolnień lekarskich itp. Do nadzorowania ich pracy zaangażowano też kierownika i jego zastępcę, którym potrzebne były biurka, ale to było z góry zaplanowane, miejsca więc w przybudówce było dosyć. Cała ta organizacja funkcjonowała znakomicie i kasy były zawsze równomiernie obciążone aż do czasu, gdy niedopałek papierosa rzucony niedbale między papiery ze sprawozdaniami spowodował pożar, który strawił przybudówkę doszczętnie, na szczęście nie naruszając samego dworca. I cóż się okazało? Równomierność obciążenia kas była nadal niemal identyczna!
    Ten żartobliwy opis ujawnia działanie homeostazy społecznej. Równomierność obciążenia kas kolejowych na wszystkich dworcach świata utrzymuje się bez żadnych organizacyjnych zabiegów, wyłącznie dzięki temu, że każdy pasażer chce możliwie najkrócej znosić niewygody stania w kolejce, toteż zaraz po wejściu na halę dworcową rozgląda się, aby ocenić, do której kasy stoi najmniej osób.
    W analizie tego zjawiska istotną okolicznością jest to, że do osiągnięcia równomierności obciążenia kas nie potrzeba żadnych akcji organizacyjnych, ani nadzoru, ani nawet apelu do podróżnych, żeby się ustawiali równomiernie. Samo to, że podróżni chcą czekać jak najkrócej, prowadzi do równomiernego obciążenia kas, i to tak skutecznie, że gdy któraś kolejka nagle się skróci wskutek odejścia dwóch czy trzech osób, natychmiast przeniesie się do niej ostatni podróżny z innej kolejki.

    Czy zatem nie lepiej jest pozostawić decyzję ludziom, którzy będą decydować czego produkcję należy zwiększyć? Pewna osoba wygarnęła, że “skąd taki rolnik z Pcimia ma wiedzieć co będzie opłacalne w przyszłym roku?”. Przecież to proste - jak coś jest droższe, to znaczy, że jest bardziej opłacalne. Jakoś ciągle słychać, że “pasze drożeją, będziemy mieli mniej pieniędzy”. Dlaczego ci sami ludzie nie mieliby się domyślić, że jak zboże drożeje, to pieniędzy będą mieli więcej ? Pół biedy gdy regulacje działają dobrze, tak jak w przytoczonej historii. Wtedy jedynym kosztem jest koszt utrzymania zbędnego regulatora. Błędne decyzje kosztują znacznie więcej - potencjał produkcyjny można było wykorzystać znacznie lepiej. Krowy mogły z łatwością dać więcej mleka, przetwórnie wyprodukować więcej serów przez co byłyby tańsze. Ale nie! Przychodzi ustawodawca i mówi “wyprodukuj tylko X litrów mleka” i koniec. Potem z hukiem ogłasza się poluźnienie gorsetu, pobiera pensję i myśli nad tym co by tu jeszcze wyregulować, “żeby żyło się lepiej. Wszystkim.” Parafrazując pewnego znanego liberała.

    —–

    Cytat pochodzi z Marian Mazur, Społeczne znaczenie cybernetyki. Nowe Drogi, nr 5, 1980.


    Podłączyć premiera do uziemienia

    listopad 25, 2007

    Donald Tusk wygłosił swoje expose. Przejrzałem tekst pobieżnie i rzuciła mi się w oczy ogromna ilość pozytywnych potencjałów i energii. Chyba sam premier podłączy się do generatora i zasili wszystkie betoniarki mieszające cement na stadiony, autostrady i “boiska w każdej gminie”.

    Przeglądając dzisiaj gazety przeczytałem na pierwszej stronie GW w rubryce “Ogórek na niedzielę”, autorstwa, jak sama nazwa wskazuje, Michała Ogórka, że PO pracuje już nad ustawą czyniącą język migowy językiem urzędowym. Rozwiązuje w ten sposób sprawę CBA. Widocznie nie da się im odebrać uprawnień, więc sprawili, że podsłuchy będą bezużyteczne. Zanim dojdziemy do technologii, która pozwoli na automatyczne rozpoznawanie obrazu wszystkie rozmowy będą musiały być kontrolowane przez człowieka, co ograniczy znacznie możliwości CBA. Czyż to nie wspaniałe, błyskotliwe posunięcie? Genialne. Ja jestem pod wrażeniem.

    Cytat: “Wszyscy, jak tutaj jesteśmy, kiedy zwracamy się do opinii publicznej, wszyscy bez wyjątku, mówimy o naszej odpowiedzialności za budżet, o tym, że chcemy obniżać podatki, że chcemy wzrostu płac i większych wydatków na infrastrukturę. I chciałbym powiedzieć państwu, że jeśli rozumie się dobrze na czym polegają warunki wzrostu gospodarczego i na czym polega szansa europejska, ci wszyscy także zrozumieją, że te cele są tylko pozornie sprzeczne, bo tylko umysły zanurzone w takiej ponurej socjalistycznej przeszłości rozumują o gospodarce w kategoriach gry o sumie zerowej, że jak stąd się zabierze, to tu przybędzie, a jak tu przybędzie, to tam musi ubyć. Nie bierze się pod uwagę tego, co najpiękniejsze w wolnej gospodarce, co najważniejsze w wolnej gospodarce. Nie bierze się pod uwagę tego, że wolni ludzie, nieskrępowani zbyt wysokim podatkiem, zbyt skomplikowanymi przepisami, że wolni ludzie wytwarzają coraz więcej dóbr. “

    Jasne, wytwarzają, ale tylko ktoś kto siedzi głęboko w socjalizmie może powiedzieć, że jak się skądś zabierze, to nie ubywa. Tam takie cuda przechodziły. Oczywiście tylko na papierze, bo rzeczywistość jest nieubłagana. Gospodarka nie ruszy z kopyta, bo premierem został Donald Tusk, tak samo jak ludzie nie porzucali dobrze prosperujących firm, bo premierem został Jarosław Kaczyński. Chciałbym też dowiedzieć się czegoś więcej o “szansie europejskiej”. Może jak się wgryzę bardziej w tekst expose. Na razie nie mam czasu.

    Cały tekst można znaleźć tutaj, ale ostrzegam, że jest rozwlekły jak program PO na ich stronie. Trzeba być zapaleńcem, żeby przeczytać wszystko naraz.


    Remember, remember the fifth of november

    listopad 8, 2007

    Remember remember the fifth of November
    Gunpowder, treason and plot.
    I see no reason why gunpowder, treason
    Should ever be forgot…

    Dla Dziennika “amerykański Kononowicz” , dla TVP ktoś niewarty wzmianki w kontekście internetowej kampanii wyborczej w Stanach:

    Ron Paul jest zdecydowanie najpopularniejszy w internecie - na youtube filmiki o nim wielokrotnie zajmowały pierwsze miejsca w rankingu popularności. Dużo trudniej jest znaleźć film o Baracku Obamie czy Hillary Clinton niż o Ronie Paulu, ale sympatia socjalistycznych mediów dla socjalistycznych kandydatów jest zbyt duża aby to było przeszkodą. Piotr Kraśko stawia tezę, że to być może ostatnie wybory w których liczą się wielkie pochody na ulicach, a znaczenie będzie miał tylko internet. Doh, Mr Kraśko!

    5 listopada o którym mowa w tytule to obchodzony w Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii, kiedyś w Republice Południowej Afryki (do czasu gdy rząd zakazał fajerwerków z obawy przed tym, że mogły być użyte do tworzenia ładunków wybuchowych w czasach “niepokoju”) Guy Fawkes Day. Guy Fawkes to nazwisko człowieka, o którym prowokacyjnie mówi się, że jako jedyny wszedł z dobrymi intencjami do budynku Parlamentu. Wynajął on piwnicę pod Izbą Lordów i umieścił w niej 36 beczek prochu, co stanowi około 800 kg, i w dzień zebrania Parlamentu zamierzał odpalić ładunek zabijając w ten sposób protestancką arystokrację i króla.

    Motyw ten został wykorzystany w filmie “V jak Vendetta” w którym główny bohater również zamierza wysadzić budynek Parlamentu.

    Fragmenty filmu znalazły się w spotach reklamujących “finansową bombę”, która ma rozsadzić obecną politykę Kongresu i Prezydenta USA. Celem akcji było przekonanie 100, 000 osób aby wpłaciło $100 na kampanię wyborczą Rona Paula. Suma tych pieniędzy to 10 milionów dolarów, czyli największa w historii kwota zebrana przez jakiegokolwiek kandydata Republikanów w ciągu 24h. W efekcie zebrano 4,5 miliona dolarów, co i tak jest rekordem. Kolejne daty wielkiego zbierania pieniędzy to 11 listopada - Veteran’s Day, 15 grudnia - Bill of Rights Day, 16 grudnia - Boston Tea Party oraz największy organizowany w Wigilię.




    Druga Irlandia

    listopad 4, 2007

    Niejaki Yarrok dotarł do tajnego planu uczynienia z Polski drugiej Irlandii. Oto on w swojej skróconej formie:

    http://yarrok.salon24.pl/43606,index.html

    Plan posiada prawie same zalety: stajemy się drugą Irlandią i kupujemy sobie przychylność sąsiadów. Najwięcej idzie do Niemiec, które również należą do wspólnoty krajów europejskich, a “co w rodzinie to nie zginie”. Powinowactwo może nawet jawi się na drugiej płaszczyźnie - wszak dziadek Tuska przez jakiś czas w Wehrmachcie służył. Nie ma jednak co narzekać. Tak czy inaczej powstałby euroregion Odra z siedzibą władz w Berlinie, więc nie robi nam to różnicy, a jeśli dzięki temu nasi sąsiedzi będą nam bardziej przychylni… wszyscy są zwycięzcami.

    Widzę jednak jedną bardzo poważną wadę - Irlandia jest oblana wodą ze wszystkich stron. My swój dostęp do morza oddamy. Hmm… pewnie to i tak nie szkodzi, bo kluczem do sukcesu jest system podatkowy, który nie pamiętam jak działa, ale jest dużo bardziej skomplikowany niż podatek liniowy, którego Platforma już nie zamierza wprowadzić, bo “się nie da”.


    Naród się cieszy

    październik 29, 2007

    Jeżeli, pomimo wyniku wyborów, wciąż myślisz o emigracji

    A co tam słychać “Na Wspólnej”?

    W serialu “Na Wspólnej” nie zabraknie emocji. Już wkrótce Żaneta i Grzegorz powiedzą sobie wreszcie sakramentalne “tak”.

    Scenarzyści “Na Wspólnej” postanowili pokazać ślub sympatycznej pary w aż pięciu odcinkach. Pierwszy zostanie wyemitowany 14 listopada. Ich reżyserią zajął się Wojciech Smarzowski, twórca “Wesela”. - Sposób realizacji odcinków ślubnych z całą pewnością zrobi wrażenie na widzach - mówi Dorota Chamczyk, producentka serialu z ramienia TVN. - Pod kościołem i na weselu dojdzie do wielu nieprzewidzianych zdarzeń - dodaje.

    Na ślubie Żanety (w tej roli Anna Guzik) i Grzegorza (Leszek Lichota) pojawi się były chłopak panny młodej, Wiesiek, który będzie się starał nie dopuścić do ceremonii. Były narzeczony sprowokuje bójkę, która jemu samemu nie wyjdzie na dobre.
    Nie zabraknie jednak romantycznych momentów - i to nie tylko tych dotyczących młodej pary. Na weselu Filip oświadczy się Marcie. Dużo mniej zadowolony będzie Kamil, gdyż jego dziewczyna, Zuza, nie pojawi się na ślubie. Z kolei Ewa, żona Romana, będzie całować się z Przemkiem…

    Na koniec Grzegorz i Żaneta zrobią wszystkim miłą niespodziankę: powiedzą im, że wbrew wcześniejszym planom nie wyjadą do Irlandii.

    Prawda, że od razu lepiej się zrobiło w kraju? Naród uciskany butem tyrana Kaczyńskiego z radością wita nowy demokratyczny rząd specjalistów.


    JOW wg PO

    październik 23, 2007

    <a href=http://staremiasto.krakow.platforma.org/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=7> Źródło część 1</a>

    <a href=http://staremiasto.krakow.platforma.org/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=7&page=2> Źródło część 2</a>

    W związku z tym, że wszystkie prawa zastrzeżone jedynie linki do artykułów na stronie PO. Artykuły pochodzą z 2004 roku. Może jakaś nagroda dla tego kto znajdzie wzmiankę o JOW w obecnym programie PO… Kilo drożejących jabłek?


    Finansowanie partii z budżetu państwa

    październik 23, 2007

    Platforma przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa

    Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt ustawy o zmianie ustawy o partiach politycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 350 8) zgłoszony przez Platformę Obywatelską. Projekt zmierzał do zniesienia finansowania partii politycznych z budżetu państwa.
    Poniżej znajduje się przemówienie posła Sławomira Nowaka wygłoszone w trakcie 98 posiedzenia Sejmu w dniu 02.03.2005r. w tej sprawie.

    Poseł Sławomir Nowak:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
    Powiem tak, u mnie na Pomorzu jest coś takiego, jak kindersztuba, w związku z czym nie wypada pewnych rzeczy komentować w odniesieniu do osób zacnych i jednak ode mnie ciut starszych, w związku z tym nie odniosę się bezpośrednio do słów, które tu padły. Ale chcę powiedzieć, że Platforma Obywatelska od początku walczy i mogę państwu obiecać, że konsekwentnie będzie walczyć z finansowaniem partii z budżetu państwa. I niezależnie od tego, ile razy jeszcze politycy różnej maści będą apelowali do nas o edukację, o nawrócenie się na tę koalicję skoku na kasę podatników, będziemy bardzo konsekwentni w zwalczaniu przywilejów władzy i finansowania z budżetu państwa. Już w 2001 r. Platforma Obywatelska tuż po swoim powstaniu zebrała 300 tys. podpisów pod wnioskiem o likwidację finansowania partii z budżetu państwa. Wtedy koalicja, wielobarwna koalicja, od Frasyniuka, przez prezydenta Kwaśniewskiego, po premiera Oleksego i marszałka Nałęcza, odwróciła się do tych obywateli plecami. Jak będzie dzisiaj? Mam nadzieję, że parlament nieco zreflektowany po tylu latach ˝naprawiania˝ przez SLD, UP i SdPl polskiej demokracji się nawróci.

    Platforma Obywatelska - i powtarzania tego nigdy dosyć - jest jedyną partią w polskim parlamencie, która nie bierze pieniędzy z budżetu państwa.

    Jak powiedziałem, ta koalicja skoku na pieniądze podatników używa bardzo często argumentu, że to przeciwdziała korupcji. Chciałem zapytać, z jakiej formacji czy w imieniu jakiej formacji był wysyłany emisariusz, który chciał sprzedać ustawę za 17,5 mln dolarów? Z jakiej formacji wywodził się poseł, który negocjował firanki w mercedesie? Czy przypadkiem nie z tej, która przez trzy lata, od 2002 r., dostała 44 mln zł z budżetu państwa? SLD tylko w 2004 r. dostało tyle z budżetu państwa, ile cały Uniwersytet Gdański wydaje na pomoc materialną dla studentów. Przypomnę, że na Uniwersytecie Gdańskim uczy się 20 tys. studentów. Budżet roczny wydawany na partie polityczne - blisko 60 mln zł - to więcej niż dysponuje największy szpital na Pomorzu, Szpital Wojewódzki w Gdańsku im. Mikołaja Kopernika. Ktoś może mnie posądzić o populizm, ale myślę, że te kwoty i te liczby muszą przemawiać do wyobraźni również pań i panów posłów.

    Od początku obowiązywania ustawy o tych subwencjach, o tym skoku na kasę podatników SLD otrzymało 44 mln zł, Samoobrona - 25 mln zł, Prawo i Sprawiedliwość - 26 mln zł, Liga Polskich Rodzin - 20 mln zł, nieobecna w parlamencie Unia Wolności - 10 mln zł. Platforma Obywatelska, przypomnę jeszcze raz, 0 zł.

    Szanowni Państwo! Niektórzy politycy, argumentując również za finansowaniem partii z budżetu państwa, mówią: w końcu z czegoś trzeba robić kampanię wyborczą, trzeba utrzymywać łączność z wyborcami. Chcę państwu poradzić jedną rzecz - zróbcie to bardzo uczciwie, tak jak robi to Platforma Obywatelska, zaciągnijcie kredyt pod gwarancję własnych majątków, a później go uczciwie spłaćcie, tak jak robi to Platforma Obywatelska. Powiem państwu tak, że mam takie marzenie, być może jest to naiwne marzenie, w tym parlamencie nie do zrealizowania, że ta Izba jeszcze pod koniec swojego urzędowania przywróci obywatelom odrobinę wiary w to, że polityka nie musi być skokiem na kasę, tak jak mieliśmy okazję obserwować ostatnio. I z tym serdecznym, gorącym apelem zwracam się dzisiaj do państwa w imieniu Platformy Obywatelskiej, prosząc, abyście się państwo nie odwrócili do obywateli w głosowaniu za wnioskiem SLD, czyli przeciw naszej ustawie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    Źródło


    Tekst za konserwatyzm.pl

    sierpień 31, 2007

    07.06.2007
    Wszyscy pamiętamy dramatyczny pojedynek Hanny Gronkiewicz-Waltz i Kazimierza Marcinkiewicza o prezydenturę Warszawy. Był to krwawy bój polityczny i praktycznie wszyscy komentatorzy ostateczne zwycięstwo Pani Hani uznali za wynik „lewego poparcia” ze strony Mark(s)a Borowskiego dla kandydatki PO.

    Rozumowanie to trafne, pod warunkiem, że uznamy, iż cała kampania miała charakter wyłącznie polityczny i nie dotyczyła spraw lokalnych, czyli tych kwestii, dla których naprawdę istnieje samorząd; miałaby być wyłącznie „dogrywką” czy „kolejną turą” wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Tak jednak nie jest. Była pewna sprawa lokalna, która – biorąc uwagę nieznaczność przewagi Hanny Gronkiewicz-Waltz nad Kazimierzem Marcinkiewiczem – miała decydujące znaczenie. Chodzi o oczyszczalnię ścieków i spalarnię śmieci na warszawskiej Białołęce. W okręgach wyborczych, które były już bezpośrednie dotknięte wydzielającym się smrodem z oczyszczalnie (Choszczówka) i sąsiednimi, zagrożonymi smrodami z planowanej spalarni, poparcie dla Pani Hani było olbrzymie, sięgające nawet 86% w jednym z okręgów.

    I oto po wyborach. Pani Prezydent oświadczyła ostatnio, że Białołęka zostanie jednak wysypiskiem Warszawy. Będzie i oczyszczalnia i spalarnia. Mieszkańców tej gminy – jako jedynych głosujących tu na PO ze względów autentycznie lokalnych – najzwyklej w świecie oszukano. Byli potrzebni, aby utrzeć nosa Kaczyńskim, potem wyrzucono ich jak skórkę od banana, a Pani Hania rozsiadła się w fotelu prezydenckim, otoczona komuchami z SLD, którzy teraz spijają śmietankę za poparcie w drugiej turze.

    Oszustwo warszawskie PO to przedsmak oszustwa ogólnokrajowego PO. Tak jak oszukano Warszawiaków, tak oszuka się i wszystkich Polaków. Przypadek warszawski jest archetypem tego, co nas czeka.

    Po pierwsze, tak jak PO nie dotrzymała swoich zobowiązań w przypadku warszawskim, tak nie dotrzyma ich nigdzie. Hasło 3 x 15 nigdy nie zostanie zrealizowane; liberalizacji rynku nie będzie. Będzie taki sam socjalizm jak za SLD i PiS. Wbrew temu co sami głoszą, platformiarze to nie są ludzie nowi w polityce. To nic innego jak tylko prawe skrzydło starej nieboszczki UW. Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Jan M. Rokita i inni liderzy tej partii to nie są w polityce ludzie nowi. Pytam publicznie: kiedy panowie rządziliście już w Polsce, to o ile obniżyliście podatki? Proszę wskazać wasze dokonania na rzecz obniżki VATu. Kiedy i gdzie wystąpiliście z taką propozycją? Kiedy ją zrealizowaliście? Wasza rynkowa wiarygodność jest zerowa. Ja pamiętam wasze „urynkowienie”: Program Powszechnej Prywatyzacji, w wyniku którego kilkaset najlepszych przedsiębiorstw przeszło w obce ręce i „powszechność” tego programu nie polegała na liczbie jego beneficjentów, ale na „powszechnym” zrobieniu ludzi w balona.

    Środowisko dawnego KLD – tworzące dziś PO – to wybitni teoretycy liberalizmu. Mają nawet kilka niezłych książek o teorii gospodarczej neoliberalizmu. Ale gdy przychodzi do praktyki, wtedy wygrywają interesy finansowych oligarchów. Liberalizm jest waszą teorią; socjalizm waszą praktyką. To już nawet ten siermiężny PiS jest od was uczciwszy: socjalizm obiecywał i socjalizm realizuje…

    Po drugie, przypadek warszawski jest wzorcowy z tego powodu, że za strategicznego koalicjanta PO obrała sobie SLD. I tak jak działacze SLD dziś są wiceprezydentami Warszawy, tak w rządzie Tuska czy Komorowskiego będą wicepremierami ich koledzy z ław poselskich. Mówicie, że czas odebrać władzę nad Polską Gosiewskim, Lepperom i Giertychom. Dobrze, ale co proponujecie w zamian? Wicepremierów Senyszyn i Olejniczaka? Czy po Romanie Giertychu ministrem edukacji ma zostać Robert Biedroń?

    Partie polityczne dzielą się w Polsce na te, które głoszą i budują socjalizm (PiS, LPR, „So”, SLD) i na te, które głoszą kapitalizm, a budują socjalizm (PO). Te pierwsze przynajmniej nikogo nie oszukują: jak obiecują wyższe podatki, tak robią. Panowie z PO jesteście antysocjalistami wyłącznie werbalnie. Nie mogę sobie przypomnieć jakiejkolwiek waszej inicjatywy, po której w mojej kieszeni podatnika zostałaby jakakolwiek dodatkowa złotówka. Czy ktoś z Czytelników pamięta jakąkolwiek inicjatywę którejś z osób stojących na czele PO, po której obniżony został jakiś podatek? Czy ktoś pamięta, aby ci panowie – mający na ustach tyle frazesów o deregulacji gospodarki – kiedykolwiek znieśli jakąkolwiek idiotyczną, socjalistyczną regulację, przepis, zarządzenie, ustawę?

    Nie i jeszcze raz nie. Tak jak oszukaliście Warszawiaków, tak też oszukacie i wszystkich Polaków. Głosując na PO, głosujesz na SLD!

    Adam Wielomski

    ***

    Nie znalazłem nigdzie informacji o licencji. Zakładam, że intencją autora było rozpropagowanie sprawy. Gdyby pan Wielomski nie zgadzał się na umieszczenie tego tekstu, proszę o kontakt.


    Podstawowe zasady premiera Kaczyńskiego

    sierpień 23, 2007

    ZASADY!!
    1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem
    2. Nie będzie koalicji z Samoobrona
    3. Cieszę się, ze będę na pierwszej linii walki z Samoobrona (J).
    4. My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do władzy w Polsce uczestniczyć nie będziemy
    5. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu toczą się sprawy sadowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS
    6. W-ce minister sprawiedliwości nie ścigał i nie osadzał w wiezieniu działaczy opozycji w latach 70
    7. Wybudujemy trzy miliony mieszkań.
    8. Wprowadzimy szybko niższe podatki.
    9. Wycofamy wojsko polskie z Iraku.
    10. Prawie 200 km autostrad w 2006, to nasza zasługa.
    11. Tylko 6 km autostrad w 2007, to wina SLD.
    12. Marcinkiewicz, to premier na całą kadencje.
    13. Pomożemy Stoczni (UE chce zwrotu 4 mld).
    14. Zredukujemy administrację państwową
    15. W rządzie nie będzie byłych członków PZPR.

    Dla mnie, raz dane słowo, jest święte… (Jarosław Kaczyński 10 VII 2006)

    ******

    Oto popularny ostatnio komentarz użytkownika ”patriota_polski”.  Niech będzie to tekstem przewodnim tego bloga. Właśnie spot reklamowy PiSu i ta wypowiedź zainspirowały mnie do stworzenia strony na której chcę pokazać w jakim stopniu wypowiedzi polityków zgadzają się z ich działaniami. Nie ukrywam, że mam swoje sympatie polityczne i światopoglądowe - będzie można je poznać na stronie “O autorze”. Mimo wszystko postaram się być możliwie obiektywny.

    Jeśli jesteś zainteresowana/y umieszczeniem jakiegoś materiału na stronie skontaktuj się ze mną.